Dnia 26 lutego 2026 roku stało się coś co przeszło wszelkie moje oczekiwania - powróciłem do biegania. Od 2018 roku przestałem biegać, bo to albo zacząłem pić alkohol, albo wkręciłem się w narkotyki. Nie boję się o tym mówić, bo to prawda i mam na to świadków. Następnie jakieś razy próbowałem podchodzić do biegania - i nie czułem tego. Dnia 10 lutego 2025 roku trafiłem na SOR bo źle się poczułem. To był dzień, w którym postanowiłem, że idę na leczenie alkoholowe na 2,5 miesiąca i od tej pory przestałem pić alkohol i brać narkotyki. Będąc na odwyku obudził się we mnie głos THE FLAME, który mówił ,,chodź do mnie". No i to właśnie sprawiło, że już będąc na odwyku też nawet próbowałem biegać. Kilka razy pobiegłem i zaś ten blask THE FLAME - zgasł. Mijało kilka miesięcy i myśli o bieganiu były coraz poważniejsze, tym bardziej, że we wrześniu zaczęliśmy w piłkę grać. Wyszedłem z odwyku 23 kwietnia. Życie zaczynało się układać od nowa. Między czasie byłem w czasie robienia prawa jazdy i zaraz po wyjściu następnego dnia udało mi się w końcu zdać egzamin wewnętrzny, a to kolei otworzyło drzwi do egzaminu teoretycznego w Chojnicach ( bo tam chcę zdawać egzamin i praktykę). Egzamin teoretyczny zdałem za drugim podejściem dnia 24 sierpnia. Po zdaniu egzaminu teoretycznego poszedłem na egzamin z jazdy, czyli praktyczny. Pierwsze 5 egzaminów (w różnych odstępach czasu) - nie wyjechałem w ogóle z placu. Wtedy zacząłem kupować dodatkowe godziny jazdy i udawało mi się z placu wyjeżdżać, ale egzaminu nie zdawałem. Kryzysowy moment był między 9 a 10 podejściem, bo już chciałem się poddać całkowicie. Jednak wtedy po raz kolejny odezwał się kolejny blask ,,THE FLAME", który powiedział: ,,powróć do biegania, to ci pomogę - w tym jesteś najlepszy i gwarantuję, że się nie zawiedziesz". Pomyślałem sobie dlaczego nie spróbować. Wahałem się jak to będzie, ale dość tego!!! Tyle razy poległem, tyle razy nigdy nic i w końcu padła ta ostateczna decyzja - zmeniam swoje życie!!! Bo bieganie, to zmiana, to styl życia. Powiedziałem sobie, że chcę tego i dnia 26 lutego zacząłem początek nowej historii. Ta historia już się zaczęła i oby trwała do końca mojego życia. Mamy już 5 kwietnia 2026 roku i to można powiedzieć, że zaczęła się koejna historia w historii, bo dzisiaj zacząłem biegać już 8 km w każde kolejne niedziele. To jest radość, to jest piękna historia. Takim xhcę być jak najdłużej. Widzę to wszystko na nowo: Te treningi - te ciężkie treningi, bieganie o ciemku, długie wybiegania oraz najważniejsze - starty w zawodach!!! Mam nadzieję, że ta piękna historia będzie trwać i trwać i trwać.... Oby tak było i obym z tego snu się nie obudził.
ZVEZDA WORMS RUNNERS
niedziela, 5 kwietnia 2026
wtorek, 14 listopada 2017
Bieg Niepodległości - Poznań 2017 'Unikatowy medal'
10.11.2017 roku - piątek. tego dnia zacząłem swoją przygodową podróż do Poznania Głównego, gdzie miałem się spotkać z Pondżolem i odebrać swój pakiet startowy. Wszystko ładnie pięknie, ale jest jedno, aallee. Poniżej zobaczcie sami co z czym się je.
wtorek, 31 października 2017
Nocna Ściema - Półmaraton - ''Runmageddon''
Sobotnie popołudnie 28 października 2017 roku był dniem, w którym wyjechałem na zawody do Koszalina na półmaraton Nocna Ściema. Z domu wyszedłem na dworzec kilka minut po 15-tej, bo pociąg miałem o godzinie 15:23. Wyszedłem z domu troszkę późno i chwilami musiałem podbiec, aby zdążyć. Zdążyłem bez większego problemu i wsiadłem w pociąg, który jechał do Tczewa. Trasę mam wyczajoną, bo z Bytoni do Tczewa jest równe 8 przystanków i są to: Zblewo, Pinczyn, Piesienica, Starogard Gdański, Szpęgawsk, Swarożyn, Rokitki Tczewskie i stacja docelowa - Tczew. W Tczewie miałem już wysiadkę, bo to stacja docelowa. W Tczewie kupiłem bilet na pociąg, który miałem w domu sobie już wcześniej zorganizowany i z Tczewa miałem mieć pociąg bez przesiadek do Koszalina i był to pociąg TLK, ale zamiast wyjechać nim z Tczewa o godzinie 16:36, to wyjechałem o 16:56, czyli był spóźniony około 20 minut. Następnie, gdy już pociągiem tym dojechałem do Koszalina to na miejscu byłem o 20:08, a miałem być o 19:36. Teraz dalsza historia będzie ciekawsza.
sobota, 7 października 2017
26 Bieg Kociewski z Polpharmą - idealny start i idealna meta
Dzisiejszego dnia tj 7 października sobota wybrałem się na zawody do Starogardu Gdańskiego. Dzisiaj to miał być sprawdzian moich małych przygotowań, które ostatnio przebiegały różnie, ale pomimo wszystko jakoś się przygotowałem do tego startu.
środa, 3 maja 2017
Orlen Wasaw Marathon po raz piąty i szczęście w nieszczęściu
24.04.2017 (niedziela) odbyła się piąta edycja Narodowego Święta Biegania, które odbyło się w naszej stolicy. Do Warszawy jechałem nie przygotowany, więc wiedziałem, że w maratonie nie wyczaruję żadnego dobrego wyniku. Póki co zawalczyć zawsze trzeba. No i poniżej przedstawiam to dlaczego nazwałem szczęście w nieszczęściu.
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Biegowy rachunek sumienia - marzec 2017
Minął styczeń, minął luty, minął marzec, a to oznacza, że kolejny miesiąc po prostu przepadł w zapomniane i zapamiętane. Marzec miał być dla mnie sprawdzianem przed wielkim maratonem, który będę biegał w kwietniu.
środa, 1 marca 2017
Biegowy rachunek sumienia - luty 2016
Mówią, że gdy coś krótko trwa, to krótko trzyma. Jednak, gdy przyjrzymy się na to z innej strony, to zobaczymy jak coś co jest krótkie jest odległe. Miesiąc luty ma 28 dni. Niby to jest 28 dni, ale to jest bardzo spora suma, bo 28*24=672 godziny. 672 godziny pomnóżmy przez 3600 s.=2419200 s. No i to jest tyle ile bije człowieka serce. Jednak jest jeszcze jedno ale...
wtorek, 31 stycznia 2017
Biegowy rachunek sumienia - styczeń 2017
Wydawać by się mogło, że ten, który jest regularny w regularności - umarł. Wydawać by się mogło, że ten, który darzy innych pozytywem - umarł. Wydawać by się mogło, że ten, który ubarwia świat swoją obecnością umarł.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)