Wczoraj, czyli 29.08.2026 odbył się bieg w Tczewie nad Wisłą na 10 km. To miał być bieg, w którym miałem założony cel - dycha w 44 minuty. Zawsze to co miałem poukładane w głowie czasowo - to tak było. Wczoraj też nie mogło być inaczej jak tylko zrobić to tak jak się należy. O biegu za chwilę, a teraz od początku:
Na zawody jechałem pociągiem ze Zblewa, bo najpierw przyjechałem od siebie z Bytoni do mamuśki. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i potem zjadłem obiad. Gdy była godzina 11:28, to wtedy wyszedłem na pociąg jadący trasą Tczew - Chojnce, gdzie w ten pociąg wsiadałem w Zblewie. Po siedmiu stacjach, czyli Pinczyn, Piesienica, Starogard Gdański, Szpęgawsk, Swarożyn, Rokitki Tczewskie i Tczew. Tutaj była stacja docelowa. Na miejscu byłem o 12:26. Długo się nie zastanawiając wyszedłem z pociagu i udałem się do biura zawodów. Szedłem około 15 minut, bo czasu miałem dużo i po tym jak trafiłem do biura zawodów - jeszcze nie odebrałem pakietu, a już spotkałem koleżankę Justynę, którą poznałem na zawodach w Skórczu. Poszedłem odebrać pakiet startowy i rozmawialiśmy dalej. Następnie poszliśmy oddać rzeczy do depozytu, ale jeszcze zjadłem batonika i wypłem Oshee. Następnie się rozdzieliliśmy i ja poszedłem robić rozgrzewkę. Wtedy toaleta i czas na start. Jeszcze przed startem miałem problem z chipem, bo nie wiedziałem jak go dokładnie założyć. Wtedy przełożyłem go z prawej strony prawego buta po prawej stronie. Padł strzał, a ja jeszcze zawiązywałem lewy but. No, ale na spokojnie wystartowałem bez szarży i pierwszy kilometr wyniósł 4:25/km. Tak jak chciałem około sekundy lepiej, ale jest git. Drugi kilometr, to istny majstersztyk i tempo podtrzymane, a nawet lekko przyspieszyłem, bo czas wyniósł 4:21/km. Trzeci kilometr ustabilizowanie tempa i efektem tego było jeszcze szybsze tempo i czas wyniósł 4:17/km. Od czwartego kilometra zaczęły się małe góreczki, ale mi to nie przeszkadzało by dobre czasy dalej kręcić. Pomimo iż czas był słabszy, to samopoczucie bardzo dobre, a czas wyniósł 4:39/km. Piąty kilometr był też pod góreczki, ale czas był lepszy aż o 10s i wynosił 4:28/km. Następnie niecałe 200m była nawrotka i był powrót tą trasą co biegliśmy do piątki. Mówi się, że druga połowa z górki. No i faktycznie szło z górki czego dowodem był szósty czas wynoszący sekundę mniej, czyli 4:27/km. Od siódmego kilometra złapałem wiatr w żagle i czas wyniósł 4:18/km. Ósmy kilometr poczułem, że już meta niedaleko, ale lekkie zmęczenie było i czas wyniósł 4:19/km. Przedostatni kilometr wyniósł 4:23/km. Samopoczucie było bardzo dobre i ostatni kilometr był trochę lepszy od dziewiątki, ale z racji tej, że w złą stronę pobiegłem, to straciłem kilka sekund, ale ostatecznie czas wynosił 44:03.7. Na metę wbiegłem uradowany. Cel osiągnięty. Mam to!!! Dostałem medal i się cieszę. Po chwili na metę dobiegła nasza Ania i Wiesia, bo Kamila była o wiele szybciej na mecie. Zaś z chłopaków z klubu ja byłem ostani, a Jarek był chyba trzy mnuty przede mną, a Krzyś B. był najlepszy z nas chłopaków. Gdy wszyscy byli na mecie, to zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia. Następnie trochę się pokręciłem po bulwarze i spotkałem Justynkę. Nawet poszliśmy do punktu, gdzie był pomiar tkanki tłuszczowej. U mnie wyszło, że mam wszystko w normie, a nawet poniżej tego złego cholesterolu. Cieszę się z tego. Wtedy było rozdanie nagród i nasza Kamila była druga wśród kobiet. Ania S. wygrała swoją kategorię, a jeszcze Justynka się na podium też załapała i była trzecia. Po wszystkim jechałem do domu z Justyną pociągiem i pogadaliśmy w pociągu sobie. Doszedł do nas jeszcze gość co robił zdjęcia na trasie i powiedział do mnie, że mnie kojarzy. A ja sobie myślę skąd mnie kojarzy, a on, że z trasy biegu, bo jestem charaktereystyczny. Potem jeszcze z Justynką sobie potem pogadaliśmy i ja wysiadłem z pociągu w Bytoni.
Podsumowując bieg - VIII dycha nad Wisłą, była bardzo udana. Tak jak sobie zaplanowałem - to osiągnąłem. 10 km w 44:03.7, jest bardzo dobrym osiągnięciem. Tym bardziej, że jako klub K S Sokół Zblewo osiągnęliśmy pierwsze miejsce. Co do organizacji, to ta impreza (w porównaniu do piątki z flexem) była świetnie zorganizowana. Jedynie pod koniec mogło być lepiej oznaczone, w którą stronę biec, ale jest ok. To było jedyne zastrzeżenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz