sobota, 1 sierpnia 2026

Biegowy rachunek sumienia - lipiec 2026

                    Miesiąc lipiec jest kolejnym miesiącem, w którym trwa lato. Miesiąc lipiec był miesiącem powrotu do pełnego biegania w miesiącu, gdzie nie opuściłem ani jednego dnia. Początek lipca zapowiadał się słabo, bo brałem udział w zawodach na niecałe 4 km i myślałem, że tych kilometrów w lipcu będzie mało. Drugie zawody, to był piękny bieg w Skórczu na 15 km i jeszcze na treningach troszkę km było i zaczynało to grać, ale nie do końca grało, bo na zawodach od trzynastego kilometra - brakowało mi kilometrów w nogach. Dlatego we wtorek po zawodach robiłem ostatni trening z grupą KS Sokół Zblewo i nawet trener mi nie rozpisywał treningów, bo zacząłem biegać swoje i musiałem dążyć do tego by tych kilometrów przybyło. Wtedy był przełom, bo o dnia nie poszedłem na trening we wtorek (taki bunt nastoletni Mariuszka) - bo nie idę biegać i koniec! Jednak żeby nie było, że bieganie jest opuszczone, to - biegałem 5 dni z rzędu!!! Nawet dzień przed zawodami i dzień po zawodach - poszedłem na trening. No i biegając na zawodach w Chojnicach na 5 km - brakowało mi sił w nogach i to była zemsta za wtorek, że nie szedłem na ten trening. No, ale przełomem była niedziela, gdzie przebiegłem (po sobotnich zresztą udanych mimo wszystko zawodach) 16,5 km i to był najdłuższy dystans w miesiącu. Dlatego wiedziałem, że przy tych kilometrach - nie przekroczę 251,56 km (rekordowy dystans z maja) w miesiącu. No a żeby to się udało, to następna niedziela - musi być 20 km!!! I była!! W tygodniu biegałem 12,5 km, a w czwartki 15 km. Ta sztuka się opłaciła i dzięki temu licznik podbił do 72,57 km - ustanawiając nowy rekor tygodnia z czerwca, gdzie wynosił 66,55 km - będąc dłuższy o 6,02 km. Jeszcze dodatkowo 40 km w lipcu dobiłem biegając wtorek i środę po 12,5 km oraz czwartek 15 km - co dało te dodatkowe 40 km. Dzięki temu licznik podbiłem bardzo wydoko, bo przekroczył 250 km. No i statystycznie wygląda to tak:

                      W lipcu przebiegłem 262,54 km. W lipcu miałem pełne 22 dni biegowe. Średni dzienny dystans w lipcu wynosił 8,469 km. Średni czas w lipcu wynosił 5:18/km. To wygląda to tak w lipcu, a poniżej porównanie z czerwcem:

                      Porównując czerwiec z lipcem, to w lipcu miałem o 43,16 km więcej niż w czerwcu. Średni dzienny dystans w lipcu wynosił o 1,156 km więcej niż w czerwcu. Średni czas w lipcu był lepszy o 2s niż w czerwcu. To tyle jeśli chodzi o porównania miesiąców.

                      Jeszcze taka mała statystyka na koniec - łączny dystans od 1 kwietnia do 31 lipca wynosił 861,78 km.

                      Podsumowując - miesiąc lipiec - początkowo nie zapowiadał się obficie biegowo, ale dzięki końcówce miesiąca oraz długie wybiegania - odrobiłem straty - a nawet przebiłem dystans z maja przekraczając majowe 251,56 km (różnica wynosi 10,98 km).

                       Plany na sierpień - jeden start na 10 km w Tczewie 29 sierpnia dokłanie. No tej dychy nie mogę zawalić jak to miało miejsce w czerwcu. Po prostu musi być udana. A kilometrowo? Planuję ponad 300 km przebiec jak nie 350 km. To już wtedy będzie pięknie.