Dzisiejszego dnia (30.05.2026) odbyły się zwody w Ocyplu na 10 km. Z racji tej, że miałem powera na biegu w Zblewie na 5 km, gdzie pobiegłem rewelacyjnie, to chciałem sprawdzić jak zachowam się na dyszcze, czy będzie mnie stać na kolejny bardzo udany bieg. Po namowie kilku osób, a szczególnie Jasia postanowiłem, że pojadę na dychę do Ocypla.
Tego dnia wstałem bardzo szybko - bo już o 06:00 rano. Przez kilka dni nie wiedziałem jak dostanę się na zawody, ale zgadałem się 3 ni przed zawodami z kolegą Krzyśkiem (dziadek) i już wiedziałem, że pojedziemy razem na zwody. Tak jak pisałem wcześniej - ,,tego dnia wstałem szybko, bo o 06:00 rano" No a jak to ja muszę z rana wypić kawę, bo lubię. Wtedy około 7:30 zjadłem 3 gotowane jajeczka kurze. Potem się spakowałem i wziąłem swoje rzeczy startowe i buty. Wtedy pojechałem rowerem do kuzynki, gdzie go zostawiłem. Poczekałem przy stadionie za dziadkiem i ruszyliśmy na zawody o godzinie 9:00 żeby na spokojnie na miejscu odebrać pakiety i sobie zrobić rozgrzewkę. Podczas jazdy Krzysiek mówił, że będzie biegł z kontuzją, bo nogę skręcił. Postanowił, że pomimo kontuzji - zapisuje się na zawody (to jest szacun i zarazem madnes, ale to pokazuje jakim twardzielem jest Krzyś pomimo 64 lat). Na miejscu spotkaliśmy dużo znajomych, z którymi porozmawialiśmy i ten czas do startu mijał w przyjaznej atmosferze. Chwilę po nas przyjechał też Mateusz Spadik i nam towarzyszył ze swoją żoną i dziećmi praktycznie do samego startu, bo Mati też startował. No i przed startem wiadomo odprawa biegowa i punkt 11:00 - padł strzał i zaczęliśmy. Od początku dla mnie to był bardzo udany start, bo zacząłem wolniej, żeby nie było za szybko na początku. Pierwszy km był bardzo dobry, a nie był za szybki i nie za wolny, dlatego miałem czas 04:35.5. W drugim nie poszedłem też za szybko, ale był to najszybszy km trasy i wynosił 04:23.2. Tutaj dogoniłem dziadka i do piątego km biegliśmy razem. Trzeci km - wspólny, tutaj mieliśmy 04:45.4. Czwarty też biegliśmy razem, a czas tego km, to 04:46.4. Pod koniec tego km tuż przed piątką widziałem, że Krzyśkowi kontuzja będzie doskwierać i szybciej nie pobiegnie, więc ja potem pobiegłem sam. No i piąty km (biegłem sam) miałem czas (najgorszy), czyl 04:50.7. Jeszcze chwilę dogonił mnie jeszcze jeden biegacz, ale przyspieszyłem i już resztę trasy biegłem sam, a szósty czas był moim przedostatnim czasem, który widziałem z pomiaru zegarka i wynosił 04:41.2. Reszty czasów do mety nie widziam, dlatego biegłem sobie takim tempem by na spokojnie dobiec do mety. Resztę tych czasów nie widziałem, ale na mecie je analizowałem i tutaj podaję: - 7 km czas 04:42.2. Ósemka o 11s szybsza od siódemki, bo czas wynosił 04:31.3. Czułem już powoli metę i powoli się do niej zbliżałem. Nie wiem gdzie był czas dziewiąty, ale wynosił 8s gorzej od ósemki i wynosił 04:39.3. Ostatni czas bez wątpienia był lepszy, bo kilkadziesiąt metrów biegłem sprintem i czas ostatni, czyli dziesiąty wynosił (na zegarku) 04:35.0. Na mecie wyłączyłem zegarek - w odpowiednim czasie i czas wynosił 00:47:03, ale dystans wynosił 10,15 km. Gdy czekaliśmy aż wszyscy dobiegną do mety, to poszliśmy do auta się przebrać na czysto i czekaliśmy na ceremonię wręczenia nagród. Chwilę jeszcze pirozmawialiśmy z innymi biegaczami i czekaliśmy aż wszyscy dobiegną na metę. Gdy już wszyscy przybievli, to było zliczanie wyników i ostateczne wyniki wyglądały tak:
Najlepsi chłopacy mieli czasy od 3 do 1 takie:
3 miejsce - Dariusz Jarzyński - czas 40:21.62
2 miejsce - Plutowski Patryk - czas 38:25.99
1 miejsce - Mateusz Niemczyk - czas 37:59.38
Wśród pań były takie wyniki:
3 miejsce - Beata Dubiela - czas 46:39.83
2 miejsce - Agata Barnaś - czas 44:40.60
1 miejsce - Kamila Grzonka - czas 42:34.79
Tak to wyglądało jeśli chodzi o zwycięzców. Powodem do radości było to, że dwaj koledzy z klubu (T.G. Sokół Zblewo) mieli miejsca na podium i pierwszy z nich w swojej kategorii m30-39 - miejsce drugie miał Mateusz Spadik z czasem 45:13.78 oraz 15 w kategorii generalnej. Drugim triumfatorem i zwycięzcą w swojej kat wiekowej m60-69 był dziadek Krzyś, który uzyskał czas 48:54.27 i był 22 w kategorii generalnej. Natomiast ja nie zająłem miejsca na podium, ale mój czas 47:06.11 uważam za bardzo dobry czas, bo byłem 19 w klasyfikacji ogólnej, a 7 w mojej kategorii wiekowej m40-49.
Tak to wszystko wyglądało jeśli chodzi o zwycięzców. Były jeszcze poszczególne kategorie wiekowe, ale nie zamieszczałem ich tutaj, bo można je sprawdzić pod tym linkiem:
https://elektronicznezapisy.pl/event/14921/results.html#t1
Po wręczeniu wszystkich nagród były jeszcze nagrody dla wszystkich uczestników i poszczególne nr startowe, które były wylosowane - dostali nagrody. Z naszej trójki zespołu ( Mateusz, ja i dziadek) dostaliśmy wszyscy trzech nagrody, bo wylosowali nasze numery startowe. Jeszcze były nagrody za konkurs, w którym trzeba było zgadnąc, gdzie odbędą się kolejne zawody GP Kociewia. Moja odpowiedź, że w Kwidzyniu zaliczyła się do nagrody i dostałem drugi upominek.
Po całej ceremoni i wręczeniu nagród wszystkim, którzy mieli szczęście - poszliśmy do biura zawodów, gdzie przed startem odbieraliśmy pakiety startowe i tam poszliśmy zjeść zupę i pączki. Wtedy już z dziadkiem pojechaliśmy do domu.
Podsumowując te zawody, to powiem, że ogólnie myślałem, że uda mi się przebiec tę dychę w czasie poniżej 44 minut. Jednak coś mnie tknęło żeby pobiec sobie spokojnie. No i tak było. Fakt, że drugi czas był najszybszy, ale nie oznacza, to, że za szybko pobegłem. Pobiegłem idealnie!! Taki start był moim marzeniem, żeby idealnie zacząć i idealnie wbiec na metę. Tego się nie spodziewałem, że tak to będzie wyglądać. Dobra!! Może czas nie jest jakiś idealny, ale za to samopoczucie wspaniałe. Nie żałuję, że tam pojechałem do Ocypla. Kilka zawodów na dychę pobiegnę i wrócę do czasów 44 minuty i poniżej. Tego sobię życzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz