Gdy w listopadzie popełniłem błąd i w zawodach poszło mi bardzo źle, to rok temu w lutym biegając w Biegu Urodzinowym Gdyni, zbliżyłem się do swojego rekordu z 7 lipca 2012 roku (Nocny Bieg Świętojański), gdzie pobiłem swój rekord osiągając czas 40m 27s (czas lepszy od poprzedniego z III Kwidzyńskiego Biegu Papiernika, gdzie miałem czas 45m 13s) i do tej pory nie udało mi się tego rekordu pobić, ale od lutego 2013 szukałem i szukałem sposobu na to by to zrobić i zabrakła niecała minuta. I w zasadzie tylko wtedy była okazja by to zrobić, bo też startowałem w maju w Biegu Europejskim i też nici bo miałem czas 43m 27s, czyli aż trzy minuty starty. Kolejna próba zakończyła się fiaskiem kiedy to też próbowałem sił w Nocnym Biegu Świętojańskim osiągając czas 43m 30s. Mówiłem sobie do trzech razy sztuka i za czwartym razem próba była już bardzo udana, bo zbliżyłem się też do tego rekordu, ale 42m 14s (w 22 Biegu Kociewskim) też było za mało. Doszukiwałem się próby w Biegu Niepodległości i tutaj się zawiodłem bardzo, ale to bardzo, bo nie dość, że się oddaliłem od rekordu, to na dodatek uzyskałem najgorszy czas w Gdyni osiągając czas 45m 44s (gdzie zawsze biegając w Gdyni uzyskiwałem czasy poniżej nawet 44 minut) będąc sfrustrowany tym wynikiem, ale tą porażkę przyćmił dzisiejszy dzień i dzisiaj byłem bardzo bliski rekordu. Co prawda mój czas brutto (czas liczony od strzału startera) wynosił 41m 05s, to pomimo tego było kilka sekund lepiej, bo w tamtym roku miałem czas 41m 11s i jakby coraz bliżej jestem tego by w końcu zejść poniżej 40 minut. Bliżej celu byłem dzięki czasowi netto (liczonego od przekroczenia lini startu), który wynosił 40m 45s i właśnie byłem o krok chociaż wyrównania rekordu. Poprzedni sezon zacząłem też dobrze, ale potem było różnie, ale przeważnie gorzej. Co będzie w tym roku, tego nie wiem, ale za to wiem jak opisać dzisiejszy dzień. Oto relacja - rewelacja z Biegu Urodzinowego Gdyni.
niedziela, 9 lutego 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Biegowy rachunek sumienia - styczeń 2014
Niedawno żegnaliśmy bardzo udany rok 2013, a teraz już czas pożegnać się z pierwszym miesiącem roku 2014. Mowa o styczniu. Miesiąc ten był bardzo udany ze względu na rekordy. Można by nazwać ten miesiąc - miesiącem rekordów, bo nie było z naszej czwórki żadnej osoby, która by nie pobiła jakiegoś rekordu.
wtorek, 28 stycznia 2014
8 dni
W życiu bywa tak, że jeżeli człowiek coś robi na przekór siebie i robi coś co jest mało prawdopodobne, to jak się człowiek uprze, to zrobi to.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Biegowy rachunek sumienia oraz podsumowanie roku 2013 w jednym
Zbliżamy się do końca roku 2013. Ten rok niewątpliwe będzie dobrze wspominany, bo dużo było dobrych chwil. Jednak kolorowo też tak nie było, bo były też chwile załamki. Jedną z nich było niewątpliwie odejście od SW4 co narzuciło się na nieukończenie ultra maratonu Szczecin-Kołobrzeg, oraz nie pojechałem na opłacony bieg 7 dolin. Pozostałe wspomnienia są bardzo dobre i jest już jakiś żal, że nie zrobiło się więcej niż się chciało, ale można nadrobić to w 2014. A teraz opiszę co się działo w poszczególnych miesiącach tego roku i zarazem podsumuję grudzień jaki był.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Biegowy rachunek sumienia - listopad 2013
Listopad był miesiącem, gdzie się działo i dużo i mało, bo to raz było więcej biegania, a to raz mniej. Był to też niestety jakby nie patrząc miesiąc podwójnej mojej klęski, bo nie dość tego, że startując w zawodach w Gdyni w Biegu Niepodległości 11 listopada poszło mi bardzo fatalnie, to na dodatek pod koniec miesiąca, zachorowałem i straciłem posadę lidera tego miesiąca, gdzie moje 300.16 km było za mało, żeby być liderem.
XIV bieg Niepodległości w Gdyni - upadek
Życie jest czasami tak zaskakujące, że nie wiesz co ci może danego dnia się przytrafić. Wszystko się układa dobrze i nawet jeśli coś troszkę pójdzie nie w tym kierunku, to idzie to skorygować i praktycznie tego nie widać. Jednak przychodzą takie dni jak dzisiaj (dzień zawodów) i wszystko jakby przestaje tracić sens. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi jest kilka. Zanim jednak na nie odpowiem, to najpierw opowiem co było tego powodem.
piątek, 1 listopada 2013
Biegowy rachunek sumienia - październik 2013
Październik to jest miesiąc, który kojarzy się z harpaganem. To właśnie w tym miesiącu pokazujemy na swoich startach w zawodach jacy jesteśmy wytrenowani. A więc jak wytrenowaliśmy październik opisuję poniżej.
niedziela, 27 października 2013
Nocna ściema bez ściemy
Noc z 26/27 października, to przez 3 lata kojarzona jest z imprezą o nazwie Nocna Ściema, która odbywa się zawsze wtedy, gdy nasze zegarki są przesunięte o godzinę do tyłu. To właśnie wtedy pobijamy nasze wyniki i zamiast np maraton robimy w normalnym czasie w 3h 22m 12s, to tak na prawdę robimy go w 2h 22m 12s :). Także jesteśmy bardzo dobrymi biegaczami, bo potrafimy jeden raz w roku poprawić swoje czasy o jedną godzinę :). No, ale żeby to tak nie wyglądało kolorowo, to popiszę jak przeżyłem tę przygodę i jak w ogóle to wszystko wyglądało chronologicznie, bo ja jestem taki, że gdy piszę moje teksty to tutaj musi zostać ustalona pewna harmonia i nie mogę sobie pozwolić, żeby to był z tego bałagan. Do czego dążę? A no do tego, żeby wszystko było zgodnie z planem. No i obaczta jak to wyglądało z mojej strony. A oto i to było tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)