Jestem ciekaw, gdzie tkwi u człowieka granica? Czy jest coś ponad granicą naszego ciała? Czy człowiek jest niepokonany? Skoro Michał Kiełbasiński podjął się takiego wyzwania (http://narty.wp.pl/informacje/arktyczny-maraton-michala-kielbasinskiego,1189,1,1.html), to czy można tutaj mówić o jakiejś zasadzie? Czy człowiek jest w stanie biegać tak długo aż padnie? Może w człowieku jest coś takiego jak piszą mądrzy ludzie, że to nie ciało wyznacza nam granice a umysł?
piątek, 6 lutego 2015
Odrobinę szczęścia i będzie 3x ultra
Na przestrzeni ostatnich lat mojego trenowania, można, albo bynajmniej ja to zauważam, że co drugi rok dla mnie jest udany i co drugi rok procentowo realizuję swoje starty. co jest tego przyczyną? Poczytajcie.
poniedziałek, 2 lutego 2015
Biegowy rachunek sumienia - styczeń 2015
Po tym jak skończył się rok 2014 i był to bardzo udany rok, chociaż też były i porażki, teraz mamy już rok 2015 i pierwszy miesiąc Nowego Roku też już jest historią. w poprzednim roku [2014] w styczniu miałem nabiegane sporo km i to był mój wielki błąd, bo za szybko chciałem km nabijać. Ten rok też co prawda zacząłem z wielką pompą, ale już zdecydowanie łagodniejszą i to może być dobra wiadomość na kolejne miesiące.
niedziela, 1 lutego 2015
Podsumowanie roku 2014
Jest coś takiego, że coś się kończy i rozpoczyna na nowo. Tak jak jeden człowiek umiera, tak inny się rodzi. Tak samo można powiedzieć, że rok 2014 "umarł" i narodził się nowy 2015.
czwartek, 1 stycznia 2015
Biegowy rachunek sumienia - grudzień 2014
Dżekosław.
Dżeki i Kosa.
Święta Trójca: Dżeki, Kosa i Pondżol.
Gdzieś tam lesie.
Czyste wajractwo.
Mariuszek.
Wariaci.
Wśród ptaków i drzew.
Raz Bolilol.
Tuż nad Jeziorem Niedackim.
Jeszcze nie ma alko, a już chłopakom się udziela.
Jakiś pająk.
Żmije, smoki i węże.
Mamy już ostatni dzień roku 2014 i zatem kończy się nam ten rok i zaczyna następny. Już niedługo, bo jutro o tej porze będzie nowa data. Z jednej strony szkoda tego roku, z drugiej czas na kolejne wyzwania.
wtorek, 2 grudnia 2014
Biegowy rachunek sumienia - listopad 2014
"Już ostatni liść jako osika drży ku dolinom dźwięku pytam zima gdzie żeś ty" - tymi słowami zaczynam przedostatni miesiąc roku 2014, czyli listopad. Jak można zauważyć w listopadzie na drzewach coraz mniej liści i gałęzie coraz bardziej są nagie. Jedynymi wyjątkami są drzewa iglaste (ale nie wszystkie, bo modrzew też gubi igły na zimę), które pozostawiają na sobie "liście". Małymi kroczkami i powolutku idzie zima, bo ostatnie dni listopada przymroziło i zrobiło się zimniej. Trzeba się przyzwyczajać powoli do tych warunków i jakoś znieść tę zimę. To było tyle jeśli chodzi o przyrodę, a co z bieganiem? O tym poniżej:
niedziela, 30 listopada 2014
Bieg Niepodległości - historia lubi się powtarzać
Jest 11 listopada 2013 roku, oraz 11 listopada 2014 roku. Można się zastanawiać dlaczego porównuję te dwie daty. Są dwa powody: - po pierwsze ukończyłem po raz drugi GP Gdyni; - drugi to ten, gdzie po raz drugi popełniłem błąd w jedzeniu przed zawodami. No właśnie. Tutaj się zatrzymajmy na chwilę...
środa, 12 listopada 2014
Biegowy rachunek sumienia - październik 2014
Październik był miesiącem, gdzie miałem osiągnąć swój cel, czyli ukończyć 10-ty maraton i miało to być w Koszalinie. Jednak coś poszło nie tak i się nie udało. Na dodatek miesiąc październik nie był obfity w bieganie. Jednak w październiku działo się troszkę, bo jak już wspomniałem ja nie ukończyłem maratonu. Natomiast dobra wiadomość, to ta, że Krzyś obronił tytuł zwycięzcy harpagana i ponownie uzyskał przewagę nad drugim miejscem o ponad 1h 30 minut, a dokładniej 1h 35m dla przypomnienia w kwietniowej edycji ta przewaga miała 1h 40m).
Subskrybuj:
Posty (Atom)












