niedziela, 2 marca 2014

Biegowy rachunek sumienia - luty 2014

Styczeń był miesiącem rekordów odległości, gdzie każdy z nas wykazał się długim bieganiem. To był miesiąc, gdzie mogłem powiedzieć, że jestem gotowy na ultra i że udało mi się osiągnąć cel i na prawdę pobiegłem najwięcej km w miesiącu. Tymczasem luty był miesiącem, gdzie odległość spadła na drugi plan, ale za to jest coś innego - są pobite rekordy szybkości. W lutym pobiegłem na zawodach w Gdyni w pierwszym z czterech biegów GP Gdyni i poszło mi bardzo dobrze, bo po raz kolejny pokazałem klasę (jeśli chodzi o luty, bo rok temu też poszło mi bardzo dobrze i osiągnąłem teraz czas 40m 45s - 4:05/km, a rok temu 41m 11s - 4:07/km).

niedziela, 9 lutego 2014

Bieg Urodzinowy Gdyni - wzlot

Gdy w listopadzie popełniłem błąd i w zawodach poszło mi bardzo źle, to rok temu w lutym biegając w Biegu Urodzinowym Gdyni, zbliżyłem się do swojego rekordu z 7 lipca 2012 roku (Nocny Bieg Świętojański), gdzie pobiłem swój rekord osiągając czas 40m 27s (czas lepszy od poprzedniego z III Kwidzyńskiego Biegu Papiernika, gdzie miałem czas 45m 13s) i do tej pory nie udało mi się tego rekordu pobić, ale od lutego 2013 szukałem i szukałem sposobu na to by to zrobić i zabrakła niecała minuta. I w zasadzie tylko wtedy była okazja by to zrobić, bo też startowałem w maju w Biegu Europejskim i też nici bo miałem czas 43m 27s, czyli aż trzy minuty starty. Kolejna próba zakończyła się fiaskiem kiedy to też próbowałem sił w Nocnym Biegu Świętojańskim osiągając czas 43m 30s. Mówiłem sobie do trzech razy sztuka i za czwartym razem próba była już bardzo udana, bo zbliżyłem się też do tego rekordu, ale 42m 14s (w 22 Biegu Kociewskim) też było za mało. Doszukiwałem się próby w Biegu Niepodległości i tutaj się zawiodłem bardzo, ale to bardzo, bo nie dość, że się oddaliłem od rekordu, to na dodatek uzyskałem najgorszy czas w Gdyni osiągając czas 45m 44s (gdzie zawsze biegając w Gdyni uzyskiwałem czasy poniżej nawet 44 minut) będąc sfrustrowany tym wynikiem, ale tą porażkę przyćmił dzisiejszy dzień i dzisiaj byłem bardzo bliski rekordu. Co prawda mój czas brutto (czas liczony od strzału startera) wynosił 41m 05s, to pomimo tego było kilka sekund lepiej, bo w tamtym roku miałem czas 41m 11s i jakby coraz bliżej jestem tego by w końcu zejść poniżej 40 minut. Bliżej celu byłem dzięki czasowi netto (liczonego od przekroczenia lini startu), który wynosił 40m 45s i właśnie byłem o krok chociaż wyrównania rekordu. Poprzedni sezon zacząłem też dobrze, ale potem było różnie, ale przeważnie gorzej. Co będzie w tym roku, tego nie wiem, ale za to wiem jak opisać dzisiejszy dzień. Oto relacja - rewelacja z Biegu Urodzinowego Gdyni.

niedziela, 2 lutego 2014

Biegowy rachunek sumienia - styczeń 2014

Niedawno żegnaliśmy bardzo udany rok 2013, a teraz już czas pożegnać się z pierwszym miesiącem roku 2014. Mowa o styczniu. Miesiąc ten był bardzo udany ze względu na rekordy. Można by nazwać ten miesiąc - miesiącem rekordów, bo nie było z naszej czwórki żadnej osoby, która by nie pobiła jakiegoś rekordu.

wtorek, 28 stycznia 2014

8 dni

W życiu bywa tak, że jeżeli człowiek coś robi na przekór siebie i robi coś co jest mało prawdopodobne, to jak się człowiek uprze, to zrobi to.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Biegowy rachunek sumienia oraz podsumowanie roku 2013 w jednym

Zbliżamy się do końca roku 2013. Ten rok niewątpliwe będzie dobrze wspominany, bo dużo było dobrych chwil. Jednak kolorowo też tak nie było, bo były też chwile załamki. Jedną z nich było niewątpliwie odejście od SW4 co narzuciło się na nieukończenie ultra maratonu Szczecin-Kołobrzeg, oraz nie pojechałem na opłacony bieg 7 dolin. Pozostałe wspomnienia są bardzo dobre i jest już jakiś żal, że nie zrobiło się więcej niż się chciało, ale można nadrobić to w 2014. A teraz opiszę co się działo w poszczególnych miesiącach tego roku i zarazem podsumuję grudzień jaki był.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Biegowy rachunek sumienia - listopad 2013

Listopad był miesiącem, gdzie się działo i dużo i mało, bo to raz było więcej biegania, a to raz mniej. Był to też niestety jakby nie patrząc miesiąc podwójnej mojej klęski, bo nie dość tego, że startując w zawodach w Gdyni w Biegu Niepodległości 11 listopada poszło mi bardzo fatalnie, to na dodatek pod koniec miesiąca, zachorowałem i straciłem posadę lidera tego miesiąca, gdzie moje 300.16 km było za mało, żeby być liderem.

XIV bieg Niepodległości w Gdyni - upadek

Życie jest czasami tak zaskakujące, że nie wiesz co ci może danego dnia się przytrafić. Wszystko się układa dobrze i nawet jeśli coś troszkę pójdzie nie w tym kierunku, to idzie to skorygować i praktycznie tego nie widać. Jednak przychodzą takie dni jak dzisiaj (dzień zawodów) i wszystko jakby przestaje tracić sens. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi jest kilka. Zanim jednak na nie odpowiem, to najpierw opowiem co było tego powodem.

piątek, 1 listopada 2013

Biegowy rachunek sumienia - październik 2013

Październik to jest miesiąc, który kojarzy się z harpaganem. To właśnie w tym miesiącu pokazujemy na swoich startach w zawodach jacy jesteśmy wytrenowani. A więc jak wytrenowaliśmy październik opisuję poniżej.