wtorek, 31 października 2017

Nocna Ściema - Półmaraton - ''Runmageddon''

Sobotnie popołudnie 28 października 2017 roku był dniem, w którym wyjechałem na zawody do Koszalina na półmaraton Nocna Ściema. Z domu wyszedłem na dworzec kilka minut po 15-tej, bo pociąg miałem o godzinie 15:23. Wyszedłem z domu troszkę późno i chwilami musiałem podbiec, aby zdążyć. Zdążyłem bez większego problemu i wsiadłem w pociąg, który jechał do Tczewa. Trasę mam wyczajoną, bo z Bytoni do Tczewa jest równe 8 przystanków i są to: Zblewo, Pinczyn, Piesienica, Starogard Gdański, Szpęgawsk, Swarożyn, Rokitki Tczewskie i stacja docelowa - Tczew. W Tczewie miałem już wysiadkę, bo to stacja docelowa. W Tczewie kupiłem bilet na pociąg, który miałem w domu sobie już wcześniej zorganizowany i z Tczewa miałem mieć pociąg bez przesiadek do Koszalina i był to pociąg TLK, ale zamiast wyjechać nim z Tczewa o godzinie 16:36, to wyjechałem o 16:56, czyli był spóźniony około 20 minut. Następnie, gdy już pociągiem tym dojechałem do Koszalina to na miejscu byłem o 20:08, a miałem być o 19:36. Teraz dalsza historia będzie ciekawsza.

sobota, 7 października 2017

26 Bieg Kociewski z Polpharmą - idealny start i idealna meta

Dzisiejszego dnia tj 7 października sobota wybrałem się na zawody do Starogardu Gdańskiego. Dzisiaj to miał być sprawdzian moich małych przygotowań, które ostatnio przebiegały różnie, ale pomimo wszystko jakoś się przygotowałem do tego startu.

środa, 3 maja 2017

Orlen Wasaw Marathon po raz piąty i szczęście w nieszczęściu

24.04.2017 (niedziela) odbyła się piąta edycja Narodowego Święta Biegania, które odbyło się w naszej stolicy. Do Warszawy jechałem nie przygotowany, więc wiedziałem, że w maratonie nie wyczaruję żadnego dobrego wyniku. Póki co zawalczyć zawsze trzeba. No i poniżej przedstawiam to dlaczego nazwałem szczęście w nieszczęściu.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Biegowy rachunek sumienia - marzec 2017

Minął styczeń, minął luty, minął marzec, a to oznacza, że kolejny miesiąc po prostu przepadł w zapomniane i zapamiętane. Marzec miał być dla mnie sprawdzianem przed wielkim maratonem, który będę biegał w kwietniu.

środa, 1 marca 2017

Biegowy rachunek sumienia - luty 2016

Mówią, że gdy coś krótko trwa, to krótko trzyma. Jednak, gdy przyjrzymy się na to z innej strony, to zobaczymy jak coś co jest krótkie jest odległe. Miesiąc luty ma 28 dni. Niby to jest 28 dni, ale to jest bardzo spora suma, bo 28*24=672 godziny. 672 godziny pomnóżmy przez 3600 s.=2419200 s. No i to jest tyle ile bije człowieka serce. Jednak jest jeszcze jedno ale...

wtorek, 31 stycznia 2017

Biegowy rachunek sumienia - styczeń 2017

Wydawać by się mogło, że ten, który jest regularny w regularności - umarł. Wydawać by się mogło, że ten, który darzy innych pozytywem - umarł. Wydawać by się mogło, że ten, który ubarwia świat swoją obecnością umarł.

niedziela, 20 marca 2016

I PZU Maraton - ''niespodziewane niespodzianki''

Po tym jak ostatnim razem razem z Dżekim startowałem w Koszalinie na Nocnej Ściemie i Pondżol po raz ostatni startował w Biegu Kociewskim, to tak dzisiaj czyli dnia 20.03.2016 roku razem wystartowaliśmy w I edycji półmaratonu w Gdyni. To była jak najbardziej trafna decyzja by wystartować w tej imprezie. I wszystko wyglądało taak:

poniedziałek, 29 lutego 2016

Biegowy rachunek sumienia - luty 2016 ''Lord of the Shadows''

                 "Cień twojego pogromcy padnie ci na kolana i będzie błagał o litość, a blask jego światłości ciebie oślepi". Można jeszcze wiele innych użyć słów i różnych cytatów, ale akurat ten jest na miejscu i w odpowiednim momencie. Otóż w życiu układa się różnie. Raz jest wspaniale, a innym razem beznadziejnie. Dlaczego tutaj jest mowa akurat o cieniu i blasku? Dlatego że obie te symbole mają ze sobą dużo wspólnego. Otóż Cień, czyli nasza Zjawa, która towarzyszy nam w tych gorszych chwilach i nas bardziej dobija czasem wręcz śmieje się w twarz i mówi dobrze ci tak. Natomiast siła blasku czyli inaczej mówiąc nasza siła ognia - inaczej mówiąc - The Flame wspiera nas i podpowiada by się nie poddawać i pociesza nas tym, że jak to wytrwamy, to będzie coraz lepiej. No i tak mówiąc o tych cieniach i ogniach można zadać sobie pytanie - co zrobić  by się pozbyć The Shadow? Odpowiedzieć można niby prosto - rozpalić płomień. Jednak to nie takie proste. No więc jeżeli chcecie się dowiedzieć co i jak, to zapraszam do statystyk . A więc od kiedy zaczynamy biegać to zawsze Dżejk i ja przewyższaliśmy w liczbie km w roku i miesiącach. bywało i też że Pondżol się parę razy wdrapał na szczyt i miał pierwsze miejsce w miesiącu. Teraz porobiła się nam taka roszada, że może to dziwić zarówno dziewice jak mężów, a nawet wężów. Otóż liderem lutego oraz całego roku jest nasz Diament, czyli Dżejk. Wielkimi przegranymi pozostaję ja i Pondżol.