Do Kołobrzegu na maraton pojechałem po to by sprawdzić czy mam jakieś szanse na pobicie maratonu w 3h 15m. Po nieudanej próbie na maratonie w Warszawie ta próba się nie udała. Czy tutaj było inaczej? Czy może tak samo? Czy gorzej? Te odpowiedzi pozostaną przez jakiś czas bez odpowiedzi, ale poniżej stopniowo znajdziecie na nie odpowiedzi.
środa, 14 maja 2014
wtorek, 6 maja 2014
Biegowy rachunek sumienia - kwiecień 2014
Po miesiącu, który był dla mnie klęską żywiołową, czas na chwile, które podniosły mnie z tego wszystkiego i zastukały do drzwi mówiąc po cichutku: "Nie martw się nadchodzi wiosna i będzie lepiej. Wiem, że to brzmi ciężko po porażkach, ale zobaczysz, będzie w końcu lepiej". Te słowa, które mój cichutki głosik wypowiedział sprawdziły się, bo miesiąc kwiecień na prawdę uważam za udany.
piątek, 18 kwietnia 2014
II edycja Orlen Warsaw Marathon - zaliczona
Po bardzo udanej pierwszej edycji Orlen Warsaw Marathon, czas powrócić do miejsca wspaniałego sukcesu, gdzie rok temu (dokładnie 21 kwietnia 2013 roku) świętowałem sukces w postaci pobicia swojego rekordu aż o około 10 minut, gdzie maraton ukończyłem w czasie 3h 22m 12s. To było takie wielkie wydarzenie, że w tym roku udział w tym biegu postanowili wziąć nasz Pawełek oraz Dżekuś. Ci dwaj chłopacy trenowali bardzo ostro. Wiele wyrzeczeń i wiele wszystkiego poświęcili po to by trenować do maratonu.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Biegowy rachunek sumienia - marzec 2014
Ten kto pierwszy rzuci ostrze losu będzie krwawił niczym dusza cierpiąca w piekle. Tymi ostrymi słowami zaczynam podsumowanie miesiąca jakim jest marzec. Te słowa skierowane w pierwszym zdaniu kieruję do siebie. Napisałem to w tym kontekście, że moje treningi są tak słabe, że szkoda w ogóle co kolwiek o nich pisać.
niedziela, 6 kwietnia 2014
28 Bieg Zaślubin - złe dobrego początki
Podtytuł nadany złe dobrego początki jest tutaj jak najbardziej na miejscu, bo tutaj chodzi o to, że początek zapowiadał się bardzo źle, ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze.
niedziela, 2 marca 2014
Biegowy rachunek sumienia - luty 2014
Styczeń był miesiącem rekordów odległości, gdzie każdy z nas wykazał się długim bieganiem. To był miesiąc, gdzie mogłem powiedzieć, że jestem gotowy na ultra i że udało mi się osiągnąć cel i na prawdę pobiegłem najwięcej km w miesiącu. Tymczasem luty był miesiącem, gdzie odległość spadła na drugi plan, ale za to jest coś innego - są pobite rekordy szybkości. W lutym pobiegłem na zawodach w Gdyni w pierwszym z czterech biegów GP Gdyni i poszło mi bardzo dobrze, bo po raz kolejny pokazałem klasę (jeśli chodzi o luty, bo rok temu też poszło mi bardzo dobrze i osiągnąłem teraz czas 40m 45s - 4:05/km, a rok temu 41m 11s - 4:07/km).
niedziela, 9 lutego 2014
Bieg Urodzinowy Gdyni - wzlot
Gdy w listopadzie popełniłem błąd i w zawodach poszło mi bardzo źle, to rok temu w lutym biegając w Biegu Urodzinowym Gdyni, zbliżyłem się do swojego rekordu z 7 lipca 2012 roku (Nocny Bieg Świętojański), gdzie pobiłem swój rekord osiągając czas 40m 27s (czas lepszy od poprzedniego z III Kwidzyńskiego Biegu Papiernika, gdzie miałem czas 45m 13s) i do tej pory nie udało mi się tego rekordu pobić, ale od lutego 2013 szukałem i szukałem sposobu na to by to zrobić i zabrakła niecała minuta. I w zasadzie tylko wtedy była okazja by to zrobić, bo też startowałem w maju w Biegu Europejskim i też nici bo miałem czas 43m 27s, czyli aż trzy minuty starty. Kolejna próba zakończyła się fiaskiem kiedy to też próbowałem sił w Nocnym Biegu Świętojańskim osiągając czas 43m 30s. Mówiłem sobie do trzech razy sztuka i za czwartym razem próba była już bardzo udana, bo zbliżyłem się też do tego rekordu, ale 42m 14s (w 22 Biegu Kociewskim) też było za mało. Doszukiwałem się próby w Biegu Niepodległości i tutaj się zawiodłem bardzo, ale to bardzo, bo nie dość, że się oddaliłem od rekordu, to na dodatek uzyskałem najgorszy czas w Gdyni osiągając czas 45m 44s (gdzie zawsze biegając w Gdyni uzyskiwałem czasy poniżej nawet 44 minut) będąc sfrustrowany tym wynikiem, ale tą porażkę przyćmił dzisiejszy dzień i dzisiaj byłem bardzo bliski rekordu. Co prawda mój czas brutto (czas liczony od strzału startera) wynosił 41m 05s, to pomimo tego było kilka sekund lepiej, bo w tamtym roku miałem czas 41m 11s i jakby coraz bliżej jestem tego by w końcu zejść poniżej 40 minut. Bliżej celu byłem dzięki czasowi netto (liczonego od przekroczenia lini startu), który wynosił 40m 45s i właśnie byłem o krok chociaż wyrównania rekordu. Poprzedni sezon zacząłem też dobrze, ale potem było różnie, ale przeważnie gorzej. Co będzie w tym roku, tego nie wiem, ale za to wiem jak opisać dzisiejszy dzień. Oto relacja - rewelacja z Biegu Urodzinowego Gdyni.
niedziela, 2 lutego 2014
Biegowy rachunek sumienia - styczeń 2014
Niedawno żegnaliśmy bardzo udany rok 2013, a teraz już czas pożegnać się z pierwszym miesiącem roku 2014. Mowa o styczniu. Miesiąc ten był bardzo udany ze względu na rekordy. Można by nazwać ten miesiąc - miesiącem rekordów, bo nie było z naszej czwórki żadnej osoby, która by nie pobiła jakiegoś rekordu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)